PIERWSZE ZAGRANICZNE WAKACJE KACPERITA W IZRAELU

Dwa miesiące po moim roczku, rodzice zabrali mnie na pierwsze w życiu wakacje za granicę. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżałem z Polski, nie licząc jazdy samochodem przez Słowację do Zakopanego, ale to się chyba nie liczy… Wszystko miało być nowe! Nowy dla mnie był środek lokomocji- pierwsza podróż samolotem to duża sprawa! Nowy też był kontynent, bo to już nie Europa! Byłem bardzo podekscytowany tym wydarzeniem, rodzice chyba też, gdyż cały czas zastanawiali się co zabrać, robili długie listy i często dyskutowali jak to wszystko ogarnąć. Ja też czasem wieczorem przed snem opowiadałem swojemu misiowi,  że bardzo cieszę się na wyjazd i nie mogę się doczekać. Obiecałem zabrać go ze sobą. Mamusia wkurzała się wtedy na mnie, że nie chcę spać, a przecież musiałem się komuś zwierzyć, a ona mnie jeszcze nie zawsze rozumie.

No i nadszedł ten dzień. Zapakowaliśmy się do 3 walizek: jednej dużej i dwóch małych. Oczywiście najwięcej miejsca zajmowały moje rzeczy. Rodzice zabrali dla mnie m. in.: całą paczkę pieluszek, mokre chusteczki, puszkę mleczka i inne potrzebne bajery. Pojechaliśmy na lotnisko do Krakowa. Było tam bardzo dużo ludzi, ale dzięki mnie (czyt. Mojemu urokowi osobistemu) wpuszczali nas wszędzie bez kolejki.

Na lotnisku w Balicach
Pierwsza podróż samolotem Kacperita

Kiedy wsiedliśmy na pokład samolotu, wszystko mi się podobało. Siedziałem na kolanach tatusia przypięty specjalnym pasem i cały czas patrzyłem w okno-niesamowite przeżycie! Po niecałych 4h lotu wylądowaliśmy w Izraelu. W Tel Avivie czekała na nas moja ulubiona ciocia Karolinka z balonikami, ale niespodzianka!

Na lotnisku w Tel Avivie

Było tam o wiele cieplej niż w Polsce. Nazajutrz po śniadaniu wybraliśmy się od razu na zwiedzanie Tel Avivu, który jest zdecydowanie fantastycznym miastem. Tradycja i dawne czasy mieszają się tam z nowoczesnością. Więcej przeczytacie o naszej wizycie w tym mieście w innym artykule.

Tel Aviv

Kolejny dzień to plażowanie, czyli mój ulubiony punkt programu! Byłem zachwycony decyzją rodziców o jednym dniu zwiedzania i jednym plażowania, bo wtedy wszyscy mogliśmy odpocząć i nabrać sił na więcej. Ja oczywiście cały czas bawiłem się w piasku, bo okazało się, że Izrael ma niezwykle urocze plaże. Nazbierałem też sporo muszelek i kamyczków.

Plaża Herzliya
Plaża Herzliya

Następnego dnia przyszła pora na ważny punkt naszych wakacji, czyli odwiedziny w Jerozolimie. Zajęły nam one calutki dzień od świtu, do nocy. Polecam naszą relację z tego niezwykłego miasta w artykule pt. „Jeden dzień w Jerozolimie, czyli…”

Jerozolima Góra Oliwna

Kolejny dzień, to znowu plażing, żeby już następnego dnia wyruszyć na wycieczkę malowniczym wybrzeżem Morza Śródziemnego aż pod granicę z Libanem.  Wyprawę zaczęliśmy od pysznego śniadania na plaży przy starym akwedukcie w Cezarei- to bardzo klimatyczne miejsce. Następnie kilka fotek w ogrodach bahajskich w Hajfie i na koniec przejazd najbardziej stromą kolejką linową na świecie i wizyta w podziemnych grotach Rosz ha-Nikra z niezwykłą, szmaragdową wodą. Musicie koniecznie przeżyć to razem z nami- zapraszam do lektury artykułu niebawem.

Cezarea
Stary akwedukt wodny w Cezarei
Hajfa Ogrody Bahajskie
Punkt widokowy w Rosz ha-Nikra
Kolej linowa na Rosz ha-Nikra
Zwiedzanie grot Rosz ha-Nikra

Po zasłużonym odpoczynku na plaży, naszym kolejnym kierunkiem był najbardziej zasolony zbiornik wodny na świecie, czyli słynne Morze Martwe. Jest to też najniżej położone miejsce na ziemi . Bardzo mi się tam podobało, chociaż rodzice nie pozwolili mi wejść do wody, bo jestem jeszcze bardzo malutki, a tam podobno czasami mocno szypie skóra. Dlaczego spotkałem w tym miejscu śmieszne panie wymazane od stóp do głów czarnym błotem i jakie to było zabawne? Zajrzyjcie do relacji „Naturalne SPA nad Morzem Martwym”, a wszystko stanie się jasne!!!

Pustynia Judzka w drodze nad Morze Martwe
Relax nad Morzem Martwym
Kąpiel w Morzu Martwym

Po kolejnym dniu błogiego lenistwa na plaży, który jak mówił tatuś minął zdecydowanie za szybko, nadszedł czas na powrót do domu.

Plaża Herzliya

Jeszcze tylko spacer uroczą promenadą w Tel Avivie i już siedzieliśmy w samolocie do Polski.

Promenada w Tel Avivie

Bardzo podobał mi się pobyt w Izraelu. Wbrew opinii niektórych ludzi, uważam, że jest to bardzo bezpieczne i cudowne miejsce z mnóstwem życzliwych i pomocnych mieszkańców. Na pewno jeszcze tam wrócę!