MĘSKI WYPAD W GÓRY- TATA I SYN NA KOZIEJ GÓRZE

Pewnego pięknego wakacyjnego poranka postanowiłem, jak przystało na kochającego tatusia, zabrać swojego rocznego synka na wycieczkę w góry. Trasa miała być miła, lekka i przyjemna- w sam raz na męski wypad. Chciałem, też, aby na miejscu znajdowała się jakaś atrakcja, żeby bobas się nie nudził.

Wybór padł na Kozią Górę (683m n.p.m.), czyli szczyt pomiędzy Bielsko- Białą, a Bystrą Śląską, na którym umiejscowione jest rewelacyjne schronisko Stefanka.

Jak tam trafić?

My wybraliśmy się w męską podróż samochodem. Należy kierować się na ul. Pocztową w Bielsku- Białej, gdzie znajduje się bezpłatny parking. Tak też zrobiliśmy i z samego rana zaparkowaliśmy naszą furę przy bielskich błoniach.

Którym szlakiem na górę?

Aby dostać się na Kozią Górę można wybrać jeden spośród trzech szlaków: czerwony, niebieski lub zielony. My zdecydowaliśmy się na zielony, który jest idealny na wędrówkę z dodatkowym obciążeniem 10kg w nosidle. Od początku naszych wojaży używamy nosidła Tula Free-to-Grow.  Posiada ono wygodny kaptur dla maluszków, które jeszcze nie trzymają główki i rośnie razem z dzieckiem. Górna granica to ok 20kg więc jeszcze do tego daleko. U nas sprawdza się super! Podobno można również na Kozią Górę wjechać wózkiem z dużymi kołami, wtedy należy wybrać szlak żółty.

Wybraliśmy zielony szlak

Nasza wędrówka do Schroniska

Trasa zielonym szlakiem jest bardzo atrakcyjna. Biegnie ona malowniczym laskiem, lekko pod górę, czasami po korzeniach drzew. Niezłym bonusem jest fakt, iż spora część szlaku to stary tor saneczkowy. W latach 50-tych XX wieku był to ponoć najdłuższy naturalny tor. Dolna jego część jest świetnie zachowana, jednak w pewnym momencie tor się urywa i dalej prowadzi już wąska ścieżka. Na szlaku tym polecamy zachować szczególną ostrożność, gdyż co jakiś czas przechodzimy przez skrzyżowania z trasami dla rowerzystów crossowych. Przeszliśmy szlak w 45minut.

Dawny tor saneczkowy
Po drodze mijamy ruiny
Leśna część trasy
Piękne widoki po drodze do schroniska

Atrakcje przy Schronisku Stefanka

Dotarliśmy! Przed schroniskiem od razu zauważyliśmy superowy plac zabaw. To duże zaskoczenie ponieważ mało jest takich miejsc w polskich górach. Generalnie plac zabaw nadaje się dla ciut starszych dzieci, ale mój roczny bąbel tez znalazł tam coś dla siebie. Najbardziej polubił huśtawkę, z której nie chciał zejść.

Kozia Chata wita dzieciaki
Niesamowity plac zabaw przed Schroniskiem
Szaleństwa na huśtawce

Co zjeść w Stefance?

Podobno Schronisko to serwuje najlepsze placki ziemniaczane na świecie! Niestety nie było dane nam ich spróbować, gdyż z samego rana rozeszły się jak świeże bułeczki. To chyba mówi samo za siebie. W Stefance mają spory wybór dań, jednak my zdecydowaliśmy się na równie pyszne pierogi z jagodami. Za 6 sztuk trzeba zapłacić 15zł. Jedyny minus to długi czas oczekiwania z racji sporej ilości turystów.

jadłospis w Stefance

Pamiątki dla dzieci (lub dorosłych)

W Schronisku niestety nie ma żadnych odznaczeń, natomiast można kupić dyplom zdobycia góry, co cieszy się bardzo dużym powodzeniem. Fajną opcją są też ręcznie plecione bransoletki z imieniem.

Dyplom i bransoletki- co by tu kupić?
Zabawy przed Schroniskiem

Gdzie król chodzi piechotą

Toalety w sezonie letnim znajdują się na zewnątrz z tyłu schroniska. Dużym zaskoczeniem na plus była ich czystość i brak nieprzyjemnego zapachu. Niestety nie ma gdzie przewinąć dziecka , więc zrobiliśmy to na łonie natury, co synkowi bardzo się podobało.

Widok z okna

Męska wyprawa dobiega końca

Droga powrotna w dół, tym samym szlakiem zajęła nam ok. 40minut, gdyż niosąc dziecko trzeba uważać na osuwające się kamienie. Po drodze jeszcze rzut oka na Bielsko z lotu ptaka i pamiątkowa fotka

Rzut oka na Bielsko

Wróciliśmy do domu bardzo zadowoleni! Zarówno mi, jak i synkowi podobał się ten męski wypad. Chyba na stałe zagości w naszym wakacyjnym kalendarzu!